leżę i pachnę

leżę i pachnę

czwartek, 22 stycznia 2015

życę

Wam oraz sobie.

To będą noworoczne "życenia". To jest takie jakie się składa na Nowy Rok. Zaraz po tym jak wybije północ.
Tyle, że u mnie to  właśnie teraz wybiła godzina życzeń. Nowy Rok 2015 nastał już jakiś czas temu, ale że  wciąż oraz jeszcze trwa,  to znaczy, że życzenia spóźnione nie są. Jednakowoż:)

Nowy rok to nowe nadzieje, więc najmocniej życzę Wam nieustających i niewyczerpanych nadziei i wiary na  i w lepsze...ciągle lepsze...coraz lepsze życie. Czyli z dnia na dzień piękniejsze i pełniejsze. A do kompletu życzę  by spełniło się wszystko na co macie nadzieję i w co wierzycie. Teraz i zawsze.
Żeby dla wszystkich Was ten co nastał 2015 był tym, którego żal będzie  pod koniec grudnia żegnać.


środa, 15 października 2014

macham łapą powitalnie

powracając na blogowe łono.
Zaczynam od nowa:)
Chociaż  u mniej jakby po staremu. Stara bida i stare powody do zadowolenia.
Choćby takie jak radość posiadania kompletnej wciąż, żywej, całej i zdrowej menażerii.



Bowiem, na szczęście, ze zwierzakami większych kłopotów nie mamy. Egzystują   pod jednym dachem
w pozornej zgodzie, tolerują się. Chociaż Żuni zdarza się pogonić Kazikowi kota, a Kazikowi sunię ofuknąć i machnąć łapą. Jednak większych konfliktów między nimi nie ma. Ot, cicha niechęć.

Kazik rzadko wychodzi ze stanu wyluzowania. 




Żunia tylko od czasu do czasu daje mu powody, by z postawionym na sztorc ogonem zwiewać w panice,  szukając schronienia pod stołem w kuchni czy na piętrze.


Przepraszam za milczenie raz jeszcze. Mam nadzieję ostatni.

Od teraz  będę pisać i żadna zajętość nie będzie mi pretekstem do milczenia. 
Obiecuję...sobie przede wszystkim, że powrócę do tego co mi sprawia przyjemności i umila  trudy codzienności. Między innymi do pisania.
Będę "pościła" na obu blogach. Na tym zamkniętym bardziej otwarcie,  nie omijając trudnych,  bardziej intymnych i osobistych wątków :) 

serdeczności:)




środa, 17 września 2014

krótko

i na temat.

Ludziska drogie:) Wpadam oto jak po ogień by wszystkie kochanieńkie i zaniepokojone blogoludki co do mnie-maile i insze wiadomości ślą, uspokoić. I PRZEPROSIĆ publicznie, że nie odpisuję.
Pamiętam o WAS i dam znać życia już lada dzień. Odezwę się do każdego osobna. Jak też i do tych co nie napisali "postnę" grupowo.
Póki co, w niniejszym  poście napiszę tylko, że dopiero zaczęłam ogruzowywać zasypaną pod sufit idiotycznymi spamami pocztę i odsiewać ziarno od plew tj. ważne e-maile od Was z  gigantycznej góry reklamowego śmiecia. Jeszcze raz bardzo przepraszam, że dopiero teraz. Tak to jest jak się nie robi porządków na bieżąco i nie odwiedza netu całymi miesiącami.  Ech..istna stajnia Augiasza.

Pozdrawiam wszystkich serdecznie...tych zaniepokojonych  szczególnie, bo dziękczynnie mocno ściskam i wycałowuję. Nie martwcie się drodzy moi.:)
Żyję:)





sobota, 10 maja 2014

ogłoszenie blogowialne

Spostrzegawczy zauważyli, że pakuję manatki i zabieram swoje stare posty z tego bloga na nowy.

Zostawię tylko te ostatnie zawiadamiające o przeprowadzce.

W razie coś...
gdyby zajrzał tu jeszcze zabłąkany wierny czytacz, który  chciałby dostać dostęp do mojego bloga zamkniętego.

Miałam nie pokazywać palcyma...i nie zapraszać sama, by się nie napraszać, ale w jednym przypadku muszę, bo nie zdzierżę. Bez tej czytaczki nie wyobrażam sobie blogowania. Anuś gdzieżeś  Ty jest ?


ZAPRASZAM NAJSERDECZNIEJ ANIĘ... LISKA Z KURNIKA. 

Mam jeszcze jedną prośbę.

Mogło się zdarzyć, że nie do wszystkich, którzy chcieli dostać dostęp do bloga zamkniętego dotarło zaproszenie. Zdarzyło mi się BARDZO WAŻNE E_MAILE OD BARDZO BLISKICH MI BLOGOLUDZI znaleźć w spamie, a nawet w koszu !


Więc jakby co proszę mego milczenia nie traktować jako odmowy, bo to może zwykłe niedopatrzenie lub "złośliwość" poczty elektronicznej. Żeby na ten przykład e-maila od Alutki roztomiłej umieszczać w spamie! Skandal.:(


czwartek, 24 kwietnia 2014

przepraszam i zapraszam

oraz się zamykam:)

Najsampierw przeprosiny. Wiem , dałam ciała bo znowu zamilkłam.
No zatkało mnie... się zdarza. Coraz częściej zamilkam, przyznać muszę:)

Bowiem  jakoś tak natchnienia nie czuję do częstego pisania dyrdymałków, blablania znaczy, o wszystkim i o niczym i pokazywania nikitworków-potworków i słodkich fotek psikotów.

No uroczy jest nasz koci tłuścioch, ale ileż można oglądać podobnych jego póz na różnych pościelowych tłach? No ileż??? się pytam?

Niemal wyłącznie o mało ważnych sprawach ostatnio w blogosferę donoszę.
By to co naprawdę istotne w moim życiu przemilczeć, pominąć. Dlatego by zanadto nie uzewnętrzniać wnętrza. Nie robić wiwisekcji psycho-fizycznej na publicznym forumie.


Bowiem jakoś głupio tak. Pisać o tym co mnie cieszy i boli wszystkim co się napatoczą na bloga.  Nie tylko tym co chcą tu być ale i takim czytaczom co trafili tu z przypadku. Choćby takiego, że  wygooglowali hasło" kacza dupa" i zostali przekierowani  tu:)

Dziwnie mi z myślą, że nie wiem komu o sobie donoszę i komu pokazuję. Dlatego donosy ślę z gatunku  plotek- głupotek i staram się pisać tylko o sobie, a jak mi się coś poważniejszego w swej treści wymknie i o kimś innym to wyrzuty mam. Że to prawdziwy donos. Nawet zdjęcia cenzuruję. By za wiele nie pokazać. Siebie, innych, tego co wokół mnie. Do dupy z takim pisaniem :(

Czas z tym skończyć. "Nadejszła wiekopomna chwiła"...

by się pożegnać ze starym, publicznym blogiem
i przywitać z nowym ..zamkniętym.

Chciałabym , żeby najbliższe mi blogludki i wtajemniczeni z reala przenieśli się ze mną na nowe śmieci.

Póki co starych blogów nie zamykam. Jak zatęsknię za blablaniem i pokazywaniem "słitfoci" napiszę i tutaj i coś pokażę:)Żeby kąty blogowe kurzem się nie pokryły.

Nie będę pokazywać palcyma kogo zapraszam na nowego bloga, by presji nie wywierać. Pójdzie za mną kto poczuje, że chce:) Wystarczy e-mail na adres : Nika_02@poczta.onet.pl , a wyślę  zaproszenie.

Bez względu na to czy dołączycie do grona czytaczy nowego bloga czy nie ja i tak będę odwiedzać wszystkich z listy ulubionych:)


serdeczności:)










czwartek, 3 kwietnia 2014

o żesz !!!

CALUTKI MIESIĄC  milczałam jak zaklęta!

Ależ ten czas pę! dzi ! z kopyta,  jak klaczka co się szaleju nażarła:)

Im więcej latek na świecie żyję tym szybciej mi czas zapiernicza:) a właściwie spiernicza..



Zanim się człek zorientuje już miesiączek za nim. Znowu włączyłam stoper i ścigam się z czasem... głupia.

Kurza twarz... niewiarygodne aż.

Czas donieść co tam u mnie. Bo zmiany zapowiedziałam i zamiast donosić co i jak się zmienia to siedzę cicho.

Biorę więc słowa i donoszę o tym co najistotniejsze.

Po pierwsze " Pensjonat pod Trzema Modrzewiami"  zamknął swe podwoje. Tymczasowo, na okres wakacji najprawdopodobniej. Ale kto to wie może na dłużej, lub krócej ? Istnieje też możliwość , że na zawsze. Roztłumaczając ...pokój gościnny, w którym rezydowała Ciocia Klara opustoszał pod koniec marca. Po sześciu miesiącach  przemieszkiwania u nas cioteczka wróciła do siebie. Na swoją wieś. Od jakiegoś czasu nie mogła się doczekać powrotu na własne śmieci, więc jej życzeniu w końcu stało się zadość. Chciała wracać do swojej chatynki, więc ją zawieźliśmy.Uznaliśmy, że pora zaprzestać uszczęśliwiania Cioci na siłę. Jak będzie chciała znowu do nas przyjechać proszę bardzo. Drzwi naszego domu są zawsze dla niej otwarte.  Póki co, tyle w temacie Cioci Klary. 

Teraz pora na po drugie. Od dni kilku zarabiam legalnie. Jestem oto na sześciomiesięcznym stażu i przyuczam się na stanowisku specjalista do spraw marketingu. Zarabiam marnie, jak to na stażu, ale dobre i to.:)

Ano właśnie i a propos pracy zarobkowej. kończyć muszę. Robota czeka.

Wieczorem napiszę albo dopiszę więcej...

Do zobaczyska:)
i serdeczności:)

poniedziałek, 3 marca 2014

fiksum dyrdum

...i kuku na muniu.

Nie da się ukryć, znowu zamilkłam...
Gdyż myślałam...bardzo intensywnie. O złośliwym Fatum myślałam i  innych podobnych usprawiedliwiaczach własnej nieporadności życiowej.  Łapałam się za łeba, potrząsałam kudełkami w bezsilnej rozpaczy i pytałam "łaj" Życie mi ostatnio tak rzyć eksploatuje serwując kopniaka za kopniakiem.

I cóż wymyśliłam... zapytacie?
Ano, że jestem szalona... mówię Wam.

To jest piszę. To  rodzaj szaleństwa  z gatunku wstydliwych przypadłości do jakich zalicza się choroby psychiczne.

A dlaczegój ? Dlategóż gdyż i albowiem  doszłam w wniosku, że defekt mózgu mam objawiający się tym ,
  że wciąż robiąc to samo,  powielając schematy zachowań, oczekuję różnych rezultatów. 

Już  Wielki Albert E. przyuważył, że takie postępowanie  jest oznaką absolutnego szaleństwa. A przecież mądry  był z niego gość.:)

Czas więc zmienić myślenie guupie.
I wprowadzić zmiany w życie swe. Zmiany mentalne, zmiany w działaniu.
Zmienić co nieco. Tu i ówdzie niewiele, a gdzieniegdzie całkiem sporo.

Póki co, wstrzymuję konie i nie będę robić krwawych rewolucji, przewrotów i puczu itp. zbyt radykalnych kroków nie poczynię.


czyli co...



Zacznę od tego, że  odkurzę kilka obietnic jakie sobie dałam, a o których "zabyłam" w ferworze walki z codziennymi problemami.

serdeczności:)