leżę i pachnę

leżę i pachnę

środa, 15 października 2014

macham łapą powitalnie

powracając na blogowe łono.
Zaczynam od nowa:)
Chociaż  u mniej jakby po staremu. Stara bida i stare powody do zadowolenia.
Choćby takie jak radość posiadania kompletnej wciąż, żywej, całej i zdrowej menażerii.



Bowiem, na szczęście, ze zwierzakami większych kłopotów nie mamy. Egzystują   pod jednym dachem
w pozornej zgodzie, tolerują się. Chociaż Żuni zdarza się pogonić Kazikowi kota, a Kazikowi sunię ofuknąć i machnąć łapą. Jednak większych konfliktów między nimi nie ma. Ot, cicha niechęć.

Kazik rzadko wychodzi ze stanu wyluzowania. 




Żunia tylko od czasu do czasu daje mu powody, by z postawionym na sztorc ogonem zwiewać w panice,  szukając schronienia pod stołem w kuchni czy na piętrze.


Przepraszam za milczenie raz jeszcze. Mam nadzieję ostatni.

Od teraz  będę pisać i żadna zajętość nie będzie mi pretekstem do milczenia. 
Obiecuję...sobie przede wszystkim, że powrócę do tego co mi sprawia przyjemności i umila  trudy codzienności. Między innymi do pisania.
Będę "pościła" na obu blogach. Na tym zamkniętym bardziej otwarcie,  nie omijając trudnych,  bardziej intymnych i osobistych wątków :) 

serdeczności:)




18 komentarzy:

  1. no, wyluzowane, a jakie wypieszczone, zadbane!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ano:) Niemal każdy kto widzi jak traktujemy zwierza nasze twierdzi, że mają wielkie szczęście, że do nas trafiły. A dbamy o futrzaki nasze, bo kochamy te wredoty:) Zresztą, oboje mamy słabość do zwierząt.Nie tylko własnych. Czasami mam wrażenie,że kocham zwierzaki bardziej niż ludzi. Niektórych na pewno:)

      mła, Klarciu:)

      Usuń
  2. Cieszę się, że Cię czytam :)
    Miło Cię znów widzieć na blogu :*
    Uściski

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszy mnie,że się ucieszyłaś:) buziaki Małgoś:)

      Usuń
  3. ))) matko pogubiłam się a ten jest zamknięty czy otwarty??? pytam poważnie?
    oraz NARESZCIE!!!!!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :)
      witam na otwartym i na tym drugim zamkniętym też:) mła:)

      Usuń
  4. No nareczcie Nika! :-) A dostane jeszcze raz zaproszenie na zamkniety?Please!! ;-) Moj adres ineska@poczta.onet.pl

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zaproszenie wysłałam już ... nie doszło?

      Usuń
  5. Witaj Izuś...zwana ineską:) Zaproszenie na bloga masz od dawana i zaprawdę nie mam najbledszego pojęcia dlaczego nie możesz się do mnie dostać. Spróbujemy raz jeszcze...kolejny raz Cie wyproszę i zaproszę do siebie.
    serdeczności:)

    OdpowiedzUsuń
  6. No wreszcie się coś tu dzieje, bo ten bezruch mię drażnił jak Żunia Kazika, a jak wiadomo Kazik idolem moim jest, ze względu na stan wyższego poziomu wtajemniczenia w wyluzowaniu się :)
    Z zaproszenia nie mogę skorzystać bo nie jestem nigdzie zalogowany, dlatego nie odwiedzam Cię na zamkniętym blogu, pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taaa.... Kazik jest miszcz niedościgły w wyluzowaniu. STRASZNIE mu tego zazdroszczę:)
      a propos braku Twych wizyt na zamkniętym, rozumiem oraz... nadziejam, że na otwarty wpadać będziesz.

      Usuń
    2. A jasne że se zaglądnę, bo wiesz eee yyy wpadał to ja nie będę ja już stateczny jestem, siwy włos na skroni i tak dalej :) Oraz zwrotnie zapraszam :)

      Usuń
  7. Jeee! 2 razy więcej Niki! I tam i tu:)

    OdpowiedzUsuń
  8. "Niktutasku" nareszcie jesteś. Daj mi jeszcze raz zaproszenie na ten zamknięty blog - pleaseeeeeeeeeee! Lis z kurnika :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Fajnie, że wróciłaś:)) A stara bida lepsza niż nowa , tak, że jest git:))
    pozdrawiam cieplutko.

    OdpowiedzUsuń
  10. Nikuś - cieszę się, że wracasz, ale pisz więcej! :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Pięknych świąt Nikuś i spokojnych i magicznych i ...odezwij się czasem ))

    OdpowiedzUsuń