Tak mocno przejęłam się faktem, że zapomniałam o tym, iż to ja sama decyduję o jakości swojego życia, że na serio zajęłam się zastanawianiem co JA mam robić by było i żyło MI się lepiej. Tak egoistycznie właśnie JA i MI. Bowiem znowu "zabyłam" o sobie i swoim szczęściu i dlategóż pod koniec roku serce moje zalała gorycz rozczarowania i życiowej porażki.
Przez czas kiedy milczałam szukałam takiej mnie jaką byłam kiedyś.Pogodnej, pełnej energii i samych dobrych myśli. Owszem miewałam i w zły czas dobre myśli, bowiem nie łatwo się pozbyć genetycznych obciążeń. Ale większość tego co mi się przydarzyło tłamsiło we mnie radość życia. Dlatego głupio uważałam, że marudzę bo mam powody, wszak okoliczności mnie nie rozpieszczają.Ciągle pod górkę i nic mi się nie udaje.
Powiadam Wam , zaprawdę:) arudziłam jak rasowa malkontentka. A ja przeca do diaska nie cierpię z całego serca i szczerze marud. brr...
Co ja sobie wyobrażałam? Że inni mają tylko lepiej? Pogięło mnie? Czy naprawdę nie mam za co dziękować Losowi? JA.
W końcu to właśnie JA całkiem niedawno uciekłam grabarzowi spod łopaty. W radosnych podskokach:)
W końcu to ze mnie nie kulawka babka, chociaż nie pierwszego sortu i egzemplarz nadszarpnięty zębem czasu i przebytej choroby. To na mnie chłopy jeszcze spoglądają z myśliwskim błyskiem w oku. Co z tego, że już dużo starsze roczniki? Młodzieńcy nigdy nie byli w mym typie, więc tym lepiej:)
W końcu jestem nie głupia, w sensie inteligencji, bo mądrością życiową to ja raczej nie grzeszę.Staram się, ale nader często tak mam, że im bardziej się staram tym mi mniej wychodzi:) Odwrotnie proporcjonalna zależność.
A propos zależności tej mam głęboką nadzieje, że owa nie wystąpi teraz, kiedy postanowiłam solennie postarać się być szczęśliwą.W końcu czasami usilne starania piękny efekt przynoszą.Niechaj tak będzie i w tym wypadku.
A propos zależności tej mam głęboką nadzieje, że owa nie wystąpi teraz, kiedy postanowiłam solennie postarać się być szczęśliwą.W końcu czasami usilne starania piękny efekt przynoszą.Niechaj tak będzie i w tym wypadku.
Sobie wyobraźcie zrobiłam listę...nie taką na papierze, poukładałam sobie w głowie i wypunktowałam jaki ma być rok 2012 bym poczuła, że nie był zmarnowany.
Główne zadanie na rok aktualnie przemijający jest następujący : będzie mijał pod hasłem spełniania moich marzeń.Będę grzeczną dziewczynką i posłucham rady mądrego człowieka, Friedricha Schillera, który rzekł, a raczej gdzieś napisał, żeby być wiernym marzeniom młodości.
Ja nie byłam wierna. I pewnie stąd ten dół, który wykopałam sobie każdym złym uczynkiem co był wbrew sobie i swoim marzeniom.
Są marzenia, które się nie spełnią.Wiecie jakie.
Ale i są takie, które z powodzeniem mogę zacząć spełniać.
O tych będę Wam pisała. By zmotywować się do działania i przejść od teorii i planowania do czynu.
Pierwsze marzenie już zaczęłam spełniać.Chciałam pisać. No to piszę.
Ja nie byłam wierna. I pewnie stąd ten dół, który wykopałam sobie każdym złym uczynkiem co był wbrew sobie i swoim marzeniom.
Są marzenia, które się nie spełnią.Wiecie jakie.
Ale i są takie, które z powodzeniem mogę zacząć spełniać.
O tych będę Wam pisała. By zmotywować się do działania i przejść od teorii i planowania do czynu.
Pierwsze marzenie już zaczęłam spełniać.Chciałam pisać. No to piszę.
wytrwałości życzę w spełnianiu marzeń. Pamiętam jak sama pisałam kiedyś podobne słowa. Nie można się godzić z tym, że jest źle, tylko próbować to zmieniać, by znowu być sobą i się uśmiechać.
OdpowiedzUsuńOtóż to właśnie eluś:) Trzeba walczyć jeśli jest chociaż cień nadziei na zwycięstwo.Taka rezygnacja z marzeń zbyt wiele mnie kosztowała. mła:)
UsuńSpełniaj, pisz, przeczytam z radością:)
OdpowiedzUsuńTaki mam zamiar,spełniać się pisząc i robiąc to wszystko o czym zawsze marzyłam a co zarzuciłam.Mła, zołziczko:)
UsuńI właśnie taką Nikę znam- wesołą, pełną optymizmu i dążącą do wyznaczonych celów. Jeśli się bardzo czegoś pragnie, to cały wszechświat będzie sprzyjał, więc spełniaj marzenia i wymyślaj nowe :))
OdpowiedzUsuńNowych już wymyślać.Bowiem tych starych , zapomnianych mam aż nadto:)mła Alex:)
UsuńSkłamałabym, gdybym rzekła, że wiele z tego zrozumiałam. Toteż to co mam do powiedzenia jest raczej z gatunku "z lotu ptaka": choć banalnie brzmi, jak z nocnego programu w TV, to jednak najważniejszym jest mieć marzenia. Wiesz ilu ludzi o niczym nie marzy? A jak wielu z nich dodaje, że już ich nie ma? Niewiele jest gorszych stanów w życiu człowieka. Stan bez-marzeniowy jest tylko egzystencją. Można tak wiele lat, nawet do końca. Tylko po co?
OdpowiedzUsuńDzięki, za ten banał zapodany.:)Trochę mnie zmartwiło, że napisałaś na wstępie, iż niewiele zrozumiałaś. Potem przeczytałam raz jeszcze co napisałam i już Ci się nie dziwię:)
UsuńNo i proszę! Jakie to proste:)
OdpowiedzUsuńFakt:)Takie proste lecz jednocześnie okropniaście trudne:)
Usuńuwielbiam Twoją radość :)
OdpowiedzUsuń:)Strasznie mnie to raduje:)mła:)
UsuńCześć Nikuś,
OdpowiedzUsuńJa też się ostatnio dużo zastanawiam nad życiem i okolicami, stąd i mnie zdarza się czasem nie pisać dłużej, a już żeby pójść i poczytać, co tam u znajomych, to zupełnie w takich momentach mi nie wychodzi.
Od wczoraj mam dzień psuja, który jednak dziś ukoronowałam zwycięstwem nad materią.
Ale że psuję, tudzież popełniam pomyłki także wobec ważnych klientów, obiecałam sobie, że od teraz już nie będę psuć.
Odpocznę, będę dla siebie dobra, a potem powolutku się pozbieram i znów będzie dobrze.
Napiszę do Ciebie jeszcze na maila :)
Uściski Walentajnowe :)
iw
no cóż można jeść całe życie zupę bez soli, pieprzu, no i z głodu się nie umrze, ale jak ją doprawisz... wtedy dopiero ma smak.. życie ma być doprawione, pieprzne.. ma smakować.... więc bon apetite;-)
OdpowiedzUsuń